Image
Top
Navigation
Listopad 9, 2014

Projekt weganizm, ciasto dla Marty i rzucanie mięsem

_DSC0465aqfot. Piotr Bolko

Nigdy w życiu tak nie „rzucałam mięsem” w kuchni.., ale o przyczynie mych krzyków, przekleństw i rozczarowań już za chwilę. Zacznę od tego, że od zawsze pasjonowała mnie kuchnia wegańska… a najbardziej „wyzwanie smaku”, które się z nią wiąże. Jak tu sprawić, żeby z neutralnego tofu, lekko mdławego awokado, kaszy czy soczewicy ugotowanej „sate” wydobyć pełnię smaku? Zadanie to, na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo trudne, zwłaszcza dla takich jak ja Mięsożerców, którzy od lat przywykli do mocnych, ostrych, ba! a czasem nawet intensywnych połączeń smakowych. W tradycyjnej kuchni warzywa i kasze stanowią tło dla wyrazistego smaku krwistego steka czy soczystej ryby. Kuchnia wegańska wyklucza jednak składniki tego typu, co wymaga dużej pomysłowości i chęci eksperymentowania z produktami pochodzenia roślinnego. Na szczęście w kuchni dostępne są przecież: świeże zioła, octy, oliwy czy też przyprawy z całego Świata, a wszystko to by bawić się smakiem i stawiać sobie nowe wyzwania podczas odkrywania smaku na nowo. Umówiona z Martą (cudowna kobitka, weganka) na od dawna przekładane spotkanie, postanowiłam przygotować coś wyjątkowego. Marta znała już smak przygotowywanych przeze mnie wege pasztetów, guakamole z quinoą, past, tatarów i carpaccio warzywnych. Pomyślałam więc, że czas pójść krok dalej i zrobić wegańskie ciasto – idealne. Zapowiedziałam się zatem: „szykuj swój ekspres PAVONI, jutro się zjawię wraz z tartą z musem z owoców leśnych, którą będziesz mogła zjeść”!. Tak, wiem, ciasto miało być wegańskie ale mimo to bez „rzucania mięsem” się nie obeszło!

Cel: Wegańskie ciasto dla Marty/podejście nr 1
Uzyskany efekt: Pralinki zamiast spodu do ciasta
Przebieg projektu:
Zaczęłam od przygotowania kruchego spodu.  Jak tu zrobić kruchy spód bez jajek i masła ? Dodatkowo zrezygnowałam z mąki – ma być zdrowo.

SKŁADNIKI:
300 g migdałów
130 g daktyli
25 g mielonego lnu (odtłuszczonego)
10 g kakao
skórka starta z 1/3 pomarańczy
szczypta soli
Daktyle przełożyłam do miski i zalałam gorącą wodą, następnie odstawiłam na 30 minut, żeby zmiękły. Do kielicha miksera przesypałam migdały i zmieliłam je na pył. Napęczniałe daktyle przełożyłam do migdałów, dodałam również siemię lniane, kakao i ponownie uruchomiłam mikser. Masę przełożyłam do miski, dodałam skórkę pomarańczową. Masa była dość sypka, więc dodałam 2,5 łyżki ciepłej wody i wyrobiłam ciasto na spód. Było dość plastyczne i lepkie. W ramach „testów” ulepiłam z kawałka ciasta kuleczkę, obtoczyłam w kakao i spróbowałam. Mmmmmm, lepiąc z masy kuleczki otrzymałam przepyszne wegańskie praliny, jednak nie to było celem mojego eksperymentu. Wróćmy więc do tarty dla Marty! Na stolnicy rozłożyłam arkusz papieru do pieczenia, uformowałam z ciasta kulę, przykryłam nią drugim arkuszem papieru i rozwałkowałam. Musiałam przełożyć ciasto arkuszami pergaminu, ponieważ wcześniej kleiło się do deski i do wałka. Ciasto przełożyłam bezpośrednio do ceramicznej formy o średnicy ok. 26 cm i odłożyłam na 1 godzinę do lodówki. Po godzinie sprawdziłam spód. Przykleił się do ceramicznej formy (hmmm nie pomyślałam, żeby wyłożyć ją wcześniej papierem do pieczenia…szlag by to!!!). Poza tym nawet gdybym wyłożyła formę papierem, to spód był zbyt kleisty i nie ściągnął się tak jak to sobie wymyśliłam. Podejście pierwsze zakończyłam się fiaskiem.

Cel: Wegańskie ciasto dla Marty/podejście nr 2
Uzyskany efekt: Pyszny spód z kauczukową masą
Przebieg projektu:
Za pomocą łyżki zebrałam z formy ceramicznej masę. Formę umyłam (no dobra..Maciej mi pomógł), wycięłam z papieru do pieczenia okrąg większy od średnicy formy o ok. 5 cm. Na tak przygotowany spód wyłożyłam zebraną wcześniej masę, przykryłam drugim arkuszem papieru i rozwałkowałam. Odkleiłam górny arkusz papieru od ciasta i przełożyłam masę wraz z dolnym, okrągłym arkuszem papieru do mojej tartownicy. Piekarnik nagrzałam do temperatury 180 st C (grzałka górna + dolna + termoobieg) i włożyłam formę z ciastem na ok. 18 minut. Po tym czasie wyciągnęłam podpieczony spód z piekarnika i pozostawiłam do wystudzenia. W międzyczasie zabrałam się za przygotowywania masy owocowej.

SKŁADNIKI NA MASĘ Z OWOCÓW LEŚNYCH:
200 g tłuszczu zebranego z mleka kokosowego, kupiłam mleko kokosowe 400 g firmy A-TIP i po zważenia samego tłuszczu było go ok. 330 g
5 łyżek cukru trzcinowego
200 g owoców leśnych (jagody, maliny, borówki)
2,5 łyżki agar agar
3 opakowania naturalnego tofu (3×180 g)

Do rondla przelałam 200 g tłuszczu kokosowego, cukier trzcinowy, zagrzałam, a następnie wrzuciłam agar agar, dokładnie zamieszałam cały czas trzymając rondel na włączonym palniku. Następnie do ciepłej masy dodałam tofu, ściągnęłam rondel z palnika, dorzuciłam owoce leśne i zmiksowałam. Nie zdecydowałam się jednak wyłożyć masy na spód. Cholerna!!! masa zastygła momentalnie jeszcze w rondlu. Przeholowałam z ilością substancji żelującej w rezultacie otrzymują masę kauczukową. Katastrofa! :(

Cel: Wegańskie ciasto dla Marty/podejście nr 3
Uzyskany efekt: Tarta wegańska idealna
Przebieg projektu:

Spód już miałam. Spełniał wszystkie założone w mojej głowie normy i odzwierciedlał wcześniejsze wyobrażenia. Zmieniłam za to proporcje składników na masę z owców leśnych.

SKŁADNIKI NA MASĘ Z OWOCÓW LEŚNYCH:
250 g tłuszczu zebranego z mleka kokosowego
4 łyżki syropu z agawy + 1 łyżka cukru trzcinowego
320 g owoców leśnych
1,5 płaskiej łyżki agar agar
3 opakowania naturalnego tofu (3×180 g)

Wykonanie bardzo podobne ja w podejściu nr 2, jednak z drobnymi modyfikacjami bo przecież „diabeł tkwi w szczegółach”. Agar namoczyłam w małej ilości zimnej wody. Następnie zagotowałam mleko kokosowe. Do gorącego mleka dodałam agar agar, razem pogotowałam 1 minutę, stale mieszając, następnie garnek ściągnęłam z palnika. Do ciepłego mleka dodałam odciśnięte z zalewy tofu, syrop, cukier i 250 g owoców leśnych. Całość od razu zmiksowałam. Konsystencja była dużo lepsza, ale mam takie małe „zboczenie zawodowe”: większość zup, musów, puree przecieram po zmiksowaniu przez sito, żeby były jeszcze bardziej gładkie i kremowe. W tym wypadku nie było to aż tak konieczne, ale przetarłam masę przez metalowe sito. Do jedwabiście gładkiej masy dodałam pozostałe 70 g owoców leśnych, wymieszałam za pomocą łyżki i wyłożyłam krem na podpieczony spód. Ciasto włożyłam do lodówki na 30 minut. Po tym czasie było gotowe…Udało się! Moje pierwsze wegańskie ciasto idealne ukończone !!!!! Ale radość! Tym razem potrzebowałam trzech prób, aby eksperyment zakończył się sukcesem, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że było warto i jestem przekonana, że Marta jest tego samego zdania.

_DSC0443aafot. Piotr Bolko

_DSC0472qfot. Piotr Bolko

 

 

 

 

Komentarze

  1. Świetny pomysł, ale powinnaś wziąć pod uwagę, że miód niekoniecznie jest wegański i wielu wegan, go nie uznaje… w końcu do jego produkcji wykorzystywane są pszczółki ;) a zbiór miodu nie jest dla nich zbyt przyjemny…

    • Beata Śniechowska

      Witaj Kasiu, zgadzam sie w 100%! Istnieje wiele roślinnych substancji slodzacych, które tutaj sie sprawdza. W tym wypadku świetny byłby syrop klonowy czy z agawy. poprawka naniesiona. Buziaki, b

Zostaw komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress